...ktory pewnie wlasnie jest w drodze znad Gardy, pare slow relacji z
2 tygodniowego pobytu. Czuje sie w obowiazku je napisac, bo przed 4
laty popelnilem maly artykulik, ktory do dzis wisi na
www.windsurfing.pl wychwalajacy Garde niemal pod niebiosa. Jak sie
okazalo 4 nastepne sezony ustawily poprzeczke zdecydowanie wyzej.
Owszem, nadal uwazam, ze jest to dobre miejsce na wakacje rodzinne,
ale pod wzgledem ws mozna znalesc bardziej ekscytujace miejsca. Faktem
jest, ze termika dziala (z malymi przerwami, ktore nam niestety na
poczatku sie trafily) i majac odpowiedni sprzet mozna plywac
praktycznie codzienne. Wiatr popoludniowy (Ora, spot Torbole) wial
praktyczne codzienne, niestety nie zawsze wystarczajaco mocny na moj
najwiekszy zestaw (97l i 6.7mkw). Ale majac powiedzmy 120l i 8.5mkw
mozna bylo slizgac sie codziennie. Zdecydowanie wieksze nadzieje
wiazalismy z wiatrem porannym (Peler) wiejacym w dol jeziora (spot
Malcesine). I tu nie bylo rewelacji, ale zdarzalo sie i plywanie na
zaglach 5mkw, wiec narzekac nie mozna. W sumie 70% dni na wodzie, to
nie jest zly wynik, ale ani razu nas nie sponiewieralo, wiec pozostaje
niedosyt ;-))
To na razie tyle, czekam na Muzyka, ktorego ocena chyba bedzie
bardziej radykalna ;-)
Pozdro,
Horacy
PS. Postanowilem, ze nad Garde nastepny raz pojade, jak zniosa DEBILNY
przepis plywania w kamizelkach. Rano w Malcesine mozna to olac, ale w
Torbole poza Muzykiem nie widzialem nikogo, kto by plywal bez tego
kaftana, no i sam sie w niego wciskalem! KRETYNIZM do potegi!
Ostatniego dnia sie zbuntowalem, ale trzeba bylo sie chowac przed
patrolami policji wodnej, co bylo zwyczajnie smieszne..